Tygrysy Biznesu i Rozwój Osobisty

 

 

W latach 80-tych jednym z najpopularniejszych haseł na zachodnich szkoleniach motywacyjnych było „To co? Jesteście szczurami, czy tygrysami?” Oczywiście, chodziło o to, żeby uczestnicy szkoleń zrywali się na równe nogi i z okrzykiem „TYGRYSAMI!!!” rzucali wyzwanie światu. Bo w końcu tygrys to wspaniałe zwierze – dumne, groźne, niebezpieczne. Nie to co szczur – wredny, brudny szkodnik, co wszędzie się wciśnie i który może wywoływać strach zmieszany z obrzydzeniem, ale nigdy nie lęk zmieszany z podziwem, zarezerwowany dla wielkiego tygrysa.*

Tylko wiesz, drogi czytelniku, gdybym miał wybór, to bez żadnej wątpliwości wybrałbym bycie szczurem, a nie tygrysem.

Oszalałem, mówisz?

Może to jakieś kompleksy dają o sobie znać, zastanawiasz się?

A może po prostu zauważyłeś już ten jeden drobiazg, na który i ja zwróciłem uwagę?

Otóż zdecydowanie wybrałbym bycie szczurem, z tej prostej przyczyny, że mimo setek lat intensywnych starań, mimo zastosowania całej ludzkiej pomysłowości, technologii, odkryć chemii, inżynierii i biologii do prób wytępienia szczurów, gatunek ten ma się świetnie. Tymczasem tygrysy stanowią już dzisiaj zagrożony gatunek i to w sytuacji, w której ludzie nawet specjalnie nie starali się ich wytępić, ot, okazyjnie polowali na nie dla zysku lub rozrywki. Innymi słowy, z ewolucyjnego punktu widzenia, tygrysy są zdecydowanie słabszym gatunkiem, niż szczury. Mają dużo większe trudności z przystosowaniem się do zagrożeń oraz do zmieniającego się świata.

Czy identyfikacja z nimi na pewno jest w tym wypadku dobrym pomysłem? Czy może raczej całe pokolenie uczestników szkoleń robiło sobie kuku, skupiając się na czymś, co było emocjonalnie satysfakcjonujące i dające poczucie statusu („Tygrys… To brzmi dumnie!”), ale co praktycznie wcale nie niosło ze sobą żadnych korzyści?

Podobnie, jak sądzę, ma się sprawa z całym rozwojem osobistym. Bardzo często materiały „rozwojowe” nastawione są nie na realną zmianę, ale na to, co trafi w gusta odbiorców, co da im emocjonalnego kopa, chwilę nadziei, usprawiedliwienia dla lenistwa czy po prostu pozwoli im poczuć przez chwilę, że „Tygrys… To brzmi dumnie!” Co ważniejsze, tego typu materiały, realnie bezużyteczne, ale satysfakcjonujące z emocjonalnego punktu widzenia, przyciągają zwykle najzagorzalszych i najbardziej oddanych zwolenników, można wręcz powiedzieć wiernych, którzy są gotowi bronić ich wbrew wszelkiej logice i doświadczeniu, ponieważ czerpią z nich innego rodzaju korzyści.

W ten sposób np. mało skuteczne, ale dodające otuchy przekonanie n.t. tego jak tworzyć biznes, uzyska wielu fanów. Co więcej, ponieważ przekonanie to nie będzie skuteczne, jego fani będą skłonni wydawać WIĘCEJ pieniędzy na dodatkowe materiały związane z lepszym wprowadzeniem go w życie, niż zwolennicy materiałów, które faktycznie działają. W końcu działające materiały nie potrzebują dodatków, które wzmocniłyby ich skuteczność, gdyż już teraz są skuteczne.

Co oczywiście stawia przed osobami zajmującymi się zawodowo rozwojem osobistym spory dylemat etyczny. Metody, które są najbardziej skuteczne wcale nie muszą i często nie będą stanowiły najskuteczniejszej drogi do zarobku, w przeciwieństwie do metod może mało skutecznych, ale żerujących na ludzkiej nadziei, lenistwie oraz potrzebie bezpieczeństwa… Jak ten dylemat rozwiązać – i czy da się go rozwiązać na inny sposób, niż przez opowiedzenie się po którejś z powyższych stron – pozostaje już prywatnym wyzwaniem każdego „rozwojowca”.

* To oczywiście stereotypowe spojrzenie na szczura. W praktyce, z tego co słyszałem, szczury mogą być wspaniałymi zwierzątkami domowymi, są też bardzo inteligentne.