Mity Rozwoju – Umysł Matriksowy
Mity Rozwoju: Mit 100% SkutecznościMatrix to naprawdę fajny film. Kolejne części były już nieco słabsze, ale nie da się ukryć, że pierwowzór był dobry i ruszył sporo osób.

Szkoda tylko, że nieco zbyt wielu rozwojowców wzięło go zbyt dosłownie, połączyło z nlpowskim hasłem „mapa nie jest terytorium” i wyszedł im z tego potworny miszmasz. Co gorsza, miszmasz czysto deklaratywny, bo oczywiście w życiu do tych bzdur i tak nie da się stosować.

Ta ideologia – Umysł Matriksowy, jak lubię ją nazywać – opiera się na założeniu, że może faktycznie jesteśmy w matriksie, a na pewno już nic nie wiemy i wszystko jest względne.

Przyznaję, sam kiedyś miałem taką ideologię. Wyleczył mnie z niej jeden z moich wykładowców, Tomek Femiak, kopiąc mnie usilnie w kostkę na przemian z pytaniem mnie o to, czemu nie wyjdę goły na miasto, skoro wszystko jest względne. Dość szybko, jak na mój poziom uporu, przyznałem, że jednak z tą względnością nie jest tak różowo. Kostka bolała mnie jeszcze tylko przez dwa dni…

Tym, co przeoczyli Matriksowcy jest fakt, że mapa może i nie jest terytorium – ale na terytorium się opiera. Oczywiście, że nie dostajemy wszystkich danych ze świata zewnętrznego. Oczywiście, że nasze doświadczenia są częściowo przekłamane, a wspomnienia jeszcze bardziej. ALE – i to ogromnie ważne ale – opierają się na konkretnych, prawdziwych bodźcach, płynących z zewnątrz.

To kluczowa różnica.

Nasz mózg ma na celu jedną rzecz – podobnie jak jakikolwiek inny fragment naszego organizmu – wspomożenie naszego przetrwania. A to oznacza, że jakkolwiek zakłamuje dane z zewnątrz na wiele sposobów, sposoby te wykształciły się tak dlatego, że zwiększały nasze szanse na przeżycie. A to z kolei oznacza, że zakłamanie nie może być za duże, bo im większe było, tym większe ryzyko, że przeoczone zostałoby coś, co mogło zadecydować o naszym przeżyciu.

„Życie to sen” mówią niektóre ezoteryczne filozofie. Nawet jeśli to przyjmiemy, to warto pamiętać, że sny wywodzą się bezpośrednio z naszych doświadczeń na jawie i służą uporządkowaniu i ułożeniu informacji, oraz ich zapamiętaniu. Po raz kolejny – mapa nie jest może terytorium, ale to terytorium odzwierciedla, różniąc się co najwyżej szczegółowością. Model samochodu nie jest samochodem, ale nie pomylimy go przecież z modelem helikoptera albo bryczki konnej.

No dobra, ale czy nie przesadzam, nazywając mentalność Umysłu Matriksowego bzdurami?

Nie! Ponieważ w praktyce jest to mentalność czysto deklaratywna, której nikt w praktyce nie stosuje. Jeśli ktoś twierdzi, że jest inaczej – mam prosty test: przekaż mi wszystkie swoje pieniądze i przepisz mi wszystko co posiadasz. Oczywiście, nikt tego nie zrobi – zawsze znajdzie wytłumaczenie, że wcale nie musi, że niekoniecznie, że nie chce mu się, dlaczego miałby to robić, itp.

Tyle tylko, że jest to prosty dowód na bzdurność założenia.

Jeśli faktycznie ktoś wierzyłby, że wszystko jest względne, nie byłoby to dla niego żadnym problemem. Jeśli ktoś wierzy na 100%, że świat się jutro skończy, naprawdę nie będzie miał problemów z oddaniem wszystkiego co posiada – czego zresztą dowodzi przykład kilku sekt, które zastosowały ten manewr. Nie będzie dyskusji – bo i po co, skoro to ma dla niego takie znaczenie, jak dla nas wyrzucenie śmieci?

Nie możemy poznać świata idealnie. Jasne. Natomiast możemy poznać go na tyle trafnie, by w skuteczny sposób na niego wpływać. Dzięki temu nie ma dziś z nami np. koleżanki Czarnej Ospy – choroby, która jeszcze kilkadziesiąt lat temu była potwornie groźnym zabójcą. Dzięki temu dziecko, które dziś rodzi się w dzielnicy biedoty gdzieś w Indiach ma taką przewidywalną długość życia, jak najbogatszy człowiek na ziemi sto lat temu. Takie są fakty. I rozumiem, naprawdę, że fakty są dla naszego umysłu mniej przekonujące niż anegdoty i opowieści. To nie nasza wina, tak już wyewoluowaliśmy. Pytanie brzmi, czy jesteśmy gotowi na to, żeby dalej ewoluować, czy też pozwolimy naszemu ewolucyjnemu dziedzictwu uwięzić nas w sposobach myślenia, które zupełnie nie nadają się do współczesnego świata i wyzwań, jakie on ze sobą niesie…