Mity Rozwoju: Musisz kochać to co robisz

To niesamowicie popularny mit, propagowany w praktycznie każdej książce rozwojowej n.t. życia zawodowego i mający w sumie dużo prawdy. W końcu, jeśli masz pracę której serdecznie nienawidzisz, albo która sprawia, że nie jesteś sobie w stanie spojrzeć w oczy w lustrze, to coś jest nie tak i warto by to zmienić.

Jednocześnie jednak, bo jakże by inaczej, dziecko znów popłynęło sobie hen w dal, wylane razem z kąpielą. Nagle nazwanie czegoś ciężką pracą stało się zakazane wśród rozwojowców, a jakiekolwiek przejawy ciężkiej harówki, jaką muszą wykonać eksperci w różnych dziedzinach, aby dojść do swojego poziomu, są niwelowane i negowane. „Nie, on nie pracuje ciężko, bo on kocha swoją pracę.”

Serio?

A dlaczego jedno miałoby drugie negować? Dlaczego fakt, że coś się kocha ma od razu znaczyć, że nie może to być też ciężką pracą?

Wydaje mi się, że zamieszanie polega z pomylenia ZAUROCZENIA z miłością. Zauroczenie – to stan chemicznego haju, który pojawia się na początku związku. Intensywny, gwałtowny, znieczulający na wszystko poza związkiem. Natomiast miłość jest tym co przychodzi po zauroczeniu. Jest jednocześnie głębsza i mniej intensywna, a przede wszystkim nie zaślepia tak jak zauroczenie, pozwala na dostrzeżenie również wad partnera – i pokochanie, a przynajmniej zaakceptowanie, również ich.

Oznacza to również, że czasem będziesz mieć dość ukochanej osoby i chciał nieco czasu dla siebie. Może Cię czasem wkurzać, możecie się czasem pokłócić, czasami możesz mieć wątpliwości. To naturalne reakcje i oznaczają tylko tyle, że żyjesz i masz zdrowy związek.

Podobnie w wypadku pracy. Tak, kocham swoją pracę. Nie zmienia to faktu, że czasami mam jej serdecznie dość, że niekiedy myślę sobie przed sesją, że fajnie byłoby, jakby klient nie przyszedł, albo że zdarza mi się zastanawiać, czy inna praca nie byłaby lepsza. Nie zmienia to faktu, że są pewne elementy mojej pracy, których serdecznie nie lubię (np. księgowość),  a które muszę akceptować. I nie zmienia to faktu, że praca może być ciężka i wyczerpująca, tak jak życie z drugą osobą, nawet najwspanialszą, potrafi być niekiedy wyczerpujące.

To, że kocham swoją pracę, nie znaczy, że jestem w niej zauroczony. I bardzo dobrze! Większość znanych mi osób które opiera się na zauroczeniu, często zmienia swoje prace, niczym kochanki – chwilowe zauroczenie, krótka pasja, a potem szukamy dalej. Nie ma w tym nic złego, jednocześnie utrudnia zbudowanie czegoś głębszego, czy w życiu osobistym czy w pracy.

Dlatego moja propozycja – nie negujmy, że nawet ukochana praca może być jednocześnie ciężką harówką, doceniając wysiłek pracującego. Jeśli już – czyni to tą miłość do pracy BARDZIEJ, a nie mniej wartościową. Bo dany człowiek kocha ją pomimo tego, jak ciężko musi w niej niekiedy harować.