Mity NLP, część 3 „NLP to wszystko co działa”

 

‚NLP to wszystko co działa’ to sformułowanie, który wielu rozmówców wpędza w furię i mówiąc szczerze, potrafię zrozumieć dlaczego. Jest tak, ponieważ zwykle jest ono podawane w błędnym rozumieniu, w oparciu o częsty, ale kosztowny błąd logiczny – założenie, że jeśli każde A to B, to również każde B to A.

‚NLP to wszystko co działa’ (w oryginale ‚NLP is what works’, ‚NLP to to co działa’)-tak. Każde A to B. Ale nie każde B to A – nie wszystko co działa to NLP. A bardzo często tekst ten jest używany właśnie w tym drugim znaczeniu.

‚NLP to wszystko co działa’ – tzn. NLP zajmuje się tym co działa i tylko tym co działa. Nie teoriami, nie tym co powinno działać – czystą praktyką. Takie sformułowanie sprawy pochodzi z jednej z książek Richarda Bandlera, często jest jednak podawane bez kontekstu i w efekcie rozumiane również jako „wszystko co działa to NLP”.

Niestety, w momencie gdy ktoś odwraca rozumienie i zakłada, że jeśli coś działa to od razu NLP, to robi kilka mało miłych rzeczy – z których pierwszą jest bezczelne zabranie własności intelektualnej komuś, kto wymyślił coś, czego nie nazwał NLP ani do NLP nie włączył – i miał ku temu jakieś swoje powody.

Zwróć na to uwagę i unikaj nadużywania tego sformułowania – bo takie podejście jest jednym z powodów, dla których trudno jest niekiedy porozumieć się ze specjalistami z innych dziedzin. A przecież tyle można się od nich nauczyć – więc po co zamykać się na wiedzę?

To po prostu nie działa. A więc nie jest to NLP 😉

To chyba John LaValle, od lat prawa ręka Bandlera, powiedział, że dołączając cokolwiek – EFT, Podróż Bohatera (rozumianą jako technikę Josepha Riggio), Reiki czy duchowość do NLP, to co powstaje w efekcie przestaje być NLP, więc niech to nie będzie nazywane NLP.

Możesz oczywiście zapytać – po co to wszystko, czy to nie pusta i niepraktyczna dyskusja o terminologie?

Na pierwszy rzut oka, tak. Jednocześnie jedne z najpoważniejszych i najczęstszych argumentów wysuwanych przeciwko NLP biorą się właśnie z takiego podejścia i błędnego mieszania tej tematyki z innymi, zwłaszcza powiązanymi z religijnością i duchowością. A chociaż zwolenników NLP zwykle to nie rusza, spotkałem się z wieloma przypadkami, gdy taka argumentacja solidnie zniechęciła osoby wstępnie zainteresowane tematem. Dlatego, jeśli zależy nam na tak bardzo praktycznej kwestii jak rozwój działki zwanej NLP, nie podawajmy broni przeciwnikom tego tematu. A przynajmniej tak to wygląda z mojej perspektywy.