Mity NLP Część 5 „Każdy ma wszystkie, niezbędne zasoby do dokonania zmiany.”

 

Założenie, że każdy człowiek posiada wszystkie, niezbędne zasoby do dokonania zmiany wywodzi się z prac i interpretacji prac Miltona Eriksona, który wszystkim zmieniaczom, wszystkim osobom zainteresowanym zmianą osobistą jest zapewne bardzo dobrze znany.

Założenie to niesie jednak ze sobą pewien ciekawy paradoks. Jeśli klient ma w sobie wszystkie zasoby, których potrzebuje do dokonania zmiany to, po co jest mu terapeuta? Po co jest mu coach? Po co mu w ogóle nauka jakiegoś NLP? Przecież może się zmienić od razu, sam, od tak, przecież ma wszystkie potrzebne zasoby!

Chyba, że potrzebuje niekiedy kogoś lub czegoś do działania, jako katalizator takich zmian, do objęcia roli kogoś, kto przejmie kontrole i poprowadzi te zmiany…  Jednak wtedy jest to w jakimś sensie zewnętrzny zasób, bo nie ma go ta osoba, jest potrzebny ktoś, kto z tego skorzysta.

Co ciekawe, kiedy przyjrzymy się pracy Miltona Ericksona, on sam również, niezależnie od deklaracji, w wielu wypadkach wykorzystywał zewnętrzne zasoby, których potrzebował akurat klient…

Czasami tym zewnętrznym zasobem było wyjście na spacer i metaforycznie przejście odpowiedniej drogi by  dokonać odpowiedniej zmiany. Czasami takim zasobem było odrzucenie zasobów dostępnych, jak w przypadku dziewczyny, która miała nieustannie pryszcze Za radą Ericksona jej matka zabrała ją w góry, gdzie nie było żadnych luster, po powrocie okazało się, że cała opryszczka zniknęła, gdyż dziewczyna, nie widząc jej w lustrze, przestała się na niej koncentrować.

Jednym z najciekawszych przypadków stosowania zewnętrznych zasobów była sytuacja, w której Erickson pracował z jednym z klientów z oddziału psychiatrycznego, który był w stanie komunikować się za pomocą czegoś, co określane jest w psychologii i psychiatrii jako sałata słowna, czyli mówienie poprzez wyrzucanie z siebie serii bezsensownych słów. Erickson nagrał kilka takich wypowiedzi tego człowieka a następnie stworzył własny, podobny język, który nie był kopią tego, co mówiła ta osoba, ale działał na podobnych zasadach. Milton stworzył swój własny język i nauczył się własnej gramatyki żeby móc się zacząć z  komunikować się z tym pacjentem i móc zacząć go wyprowadzać do normalnego mówienia. Zajęło to sporo czasu, ale w końcu temu człowiekowi udało się dojść do sytuacji, gdzie jedyny moment, w którym posługiwał się sałatą słowną zachodził, kiedy raz na dwa, trzy lata odwiedzał Ericksona na kontrolę. Poza tym, prowadził całkiem normalne życie.

Patrząc na tą sytuację widzimy moment gdzie Erickson sam musiał stworzyć coś własnego, żeby móc wyciągnąć druga osobę z problemu.  A więc nie do końca jest tak, że klienci mają wszystkie zasoby, które są potrzebne do dokonania zmian. Niektórzy będą mieli i tak naprawdę nie potrzebują żadnej zewnętrznej pomocy. Niektórzy będą potrzebowali tylko drobnego pchnięcia, to też można uznać za pewien zasób, ale będą też przypadki, że nawet jeśli dokona się zmiana od wewnątrz, nawet kiedy osoba wewnątrz zmieni siebie i stanie się inna, to wciąż potrzebuje zewnętrznych zasobów by wprowadzić te zmianę w życie. W innym wypadku zmiana łatwo się wycofa.

Jeśli ktoś przez całe życie miał bardzo ograniczone kontakty społeczne, to nawet w momencie, kiedy zmieni siebie i pozbędzie się fobii społecznej, wciąż może nie mieć odpowiednich umiejętności społecznych. Musi je dopiero wykształcić, wyćwiczyć, albo musi go ich ktoś nauczyć. Bez tych umiejętności prawdopodobnie szybko spotka się z odrzuceniem, z niechęcią i będzie miał dużą szansę powrotu do starego nawyku, starego stylu myślenia.

W praktyce klient ma bardzo dużo zasobów i zdecydowanie warto korzystać z tych zasobów, ale nie zawsze będzie miał wszystkie zasoby niezbędne do zmiany. Jeśli ktoś szuka pomysłów na różne rzeczy to do większej kreatywności przydatna jest większa wiedza. Po prostu żeby móc w ogóle wpaść na pomysł i wiedzieć, że można coś wykorzystać, warto wiedzieć, że to coś istnieje. W tym momencie rolą „pomagacza” może być danie tej wiedzy lub wskazanie ścieżek jej zdobycia. Nie będzie to katalizowanie tego, co klient już wie, tylko umożliwienie mu poznania nowych informacji.

Mit, że wszyscy klienci mają wszystko, co niezbędne jest w dużej mierze efektem tego, że bardzo duża część klientów, coachów, czy NLP – owców należy do tak zwanego zestawu biali, zamożni, dobrze wyglądający i w świetnym wieku. Są to ludzie, którzy są wykształceni, są to ludzie, którzy mają dużo podstaw do rozwiązania tego, z czym przychodzą i w momencie, kiedy przychodzą do coacha oni faktycznie mają w sobie bardzo dużo zasobów. Drugą przyczyną jego powstania był swoisty kontrast do współczesnych jego powstaniu podejść, które ukazywały lekarza lub terapeutę jako tego jedynego zdolnego do zapodania odpowiedniej zmiany, a pacjenta jako bezwolny obiekt działania „pomagaczy” – podejście „klient ma wszystkie niezbędne zasoby” miało to wyrównać.

Często pracowali na nie przez długie lata, często gdyby nie mieli tych zasobów nie stać by ich było finansowo, żeby przyjść do coacha! Dlatego owszem, u nich dużo łatwiej będzie można znaleźć zasoby, z których będzie można skorzystać. Być może będzie ich dość by załatwić całą sprawę. U innych nie musi tak być. Będą ludzie, którzy doświadczyli w życiu bardzo niewiele, albo bardzo wiele, ale praktycznie samych negatywnych rzeczy – i oni mogą potrzebować skorzystać z zewnętrznych zasobów, a nie opierać się na swoich własnych.

Dlatego też warto być świadomym tego, że założenie „każdy ma wszystkie niezbędne zasoby” jest tylko założeniem. W praktyce bywa czasami tak, że klient potrzebuje dostać nowe zasoby by móc się jeszcze lepiej rozwijać.