Jest t rzecz, która wiele razy w mojej pracy z rozwojem osobistym uratowała mnie przed zrobieniem bardzo głupich rzeczy – albo przynajmniej zatrzymywała mnie zanim narobiłem sobie i innym zbyt wielkich szkód, gdy już te głupie rzeczy zacząłem robić.

Kto Ci daje regularny feedback?

Kto w Twoim środowisku daje Ci informacje, także o tym co masz do poprawy?

Kto, gdybyś wkręcił się w coś za bardzo, kopnie Cię w głowę (z półobrotu, jak Chuck Norris) i krzyknie ‚wyluzuj stary i przestań odlatywać!’

Idea ‚uziemiaczy’ jest czymś, co przejąłem z moich doświadczeń w środowisku ezoterycznym. W tamtych klimatach 1) łatwo o uwierzenie w jakieś prywatne wyobrażenie i traktowanie go jako prawdy objawionej oraz 2) łatwo o faktyczny powrót z transu czy rytuału w sytuacji gdy ‚nie do końca jest się sobą’. Stąd jednym z ‚systemów’ stosowanych przez ludzi pracujących ezoterycznie jest system wzajemnego ‚uziemiania’ – sieci znajomych, którzy w razie potrzeby pomogą, a co ważniejsze – w razie potrzeby ściągną na ziemię, ‚kopną w głowę’ i powiedzą ‚ziemia do Artura, ziemia do Artura… lądujemy!’

Idea ta, po części świadomie przeniesiona, a po części nieświadomie przejęta, wielokrotnie uratowała mi… cóż, jeśli nie zdrowie psychiczne, to przynajmniej kontakty interpersonalne i reputację w różnych środowiskach w których pracowałem -a także z pewnością podarowała mi dużo czasu, który spędziłbym na pompowaniu własnego ego oraz coraz głębszym wchodzeniu w różne dziwne rzeczy.

Ilekroć zbyt odbijałem w kiepską stronę, mogłem liczyć na to, że któryś z przyjaciół zacznie drążyć tak długo, aż w końcu sam złapię się za głowę i dostrzegę jaką krzywdę sobie robiłem – i zmienię swoje podejście.

Już to samo, taki system, jest czymś, co mógłbym polecić każdemu wchodzącemu w tematykę rozwoju osobistego. Regularny feedback, zwłaszcza gdy odlatujesz, od przyjaciół i bliskich znajomych, jest świetną rzeczą. Oczywiście, warto go też filtrować, pamiętając, że zawsze jest on efektem ich indywidualnych map, ale jednocześnie…

No właśnie – drugi element systemu.

Duża część moich ‚kopaczy’ była w sytuacjach gorszych od mojej w danym momencie – mogłem więcej zarabiać, mieć lepsze relacje, szybciej się rozwijać, itp. a jednak ich słuchałem. Ktoś mógłby powiedzieć ‚przecież biedak nie nauczy Cię, jak zarabiać pieniądze’ – i jest w tym dużo prawdy. Jednocześnie dużo prawdy jest też w tym, że umiejętnością moich ‚kopaczy’ nie musiało być zarabianie, budowanie relacji czy rozwój osobisty. Ich umiejętnością, która wielokrotnie ratowała mnie przed moją własną głupotą, była celna obserwacja i trafne opisywanie sytuacji – oraz upór w zwracaniu mojej uwagi na błędy które popełniałem.

Ktoś kiedyś powiedział, że tylko 1% feedbacku który dostajesz jest o Tobie, 99% jest o osobie dającej feedback – i na pewnym poziomie jest to prawda. Kiedy coachuje, mój klient zwykle nie jest w stanie dać mi trafnego feedbacku odnośnie poziomu technicznego, metafor czy wielopoziomowej zmiany którą wykonuję – nie ma ku temu odpowiedniej wiedzy.

Jednocześnie jednak, ten sam klient jest mi w stanie dać doskonały feedback n.t. tego jak się czuł, jak reagował, jakie miał wrażenia podczas sesji. I w tym kontekście feedback – jeśli tylko będzie on szczery – będzie w 100% o mnie i o tym jak pracowałem w stosunku do tej określonej osoby – albo, w innych kontekstach, do tej określonej grupy, publiczności, społeczności. Nie jest to feedback, który mogę zgeneralizować na całość mojej działalności -ale w tym zakresie jest on tak trafny, że warto się przyjrzeć temu, czy jakieś jego elementy nie mają zastosowania również w innych kontekstach. Bez lipnych emocji typu ‚kurwa, ale jestem chujowy’, a ze szczerą radością ‚doskonale, wiec tego również mogę się lepiej nauczyć’.

Kto jest Twoim ‚kopaczem’?

Kto, w razie potrzeby, ściąga Cię na ziemię, gdy odleciałeś tak daleko, że straciłeś grunt pod nogami? Nie w celu dowalenia, nie w celu rzucenia kamieniem i zbicia na ziemię bo tak łatwiej, ale po prostu dlatego, że z jakiegoś powodu, kiedy Walt Disney tworzył swoją Strategię Kreatywności, to stworzył tam TRZY pozycję, a nie tylko pierwszą, marzyciela. Jest tam jeszcze ktoś, kto maksymalnie dokopuje i krytykuje, wyszukując wszystko co może pójść nie tak i ktoś kto wprowadza realistyczne rozwiązania oraz zabezpieczenia przed tym co może pójść nie tak, lub akceptuje to jako możliwe koszta. Dopiero ciągła i cykliczna współpraca tych trzech części przynosi pełnię rezultatów nie tylko w świecie marzeń, ale również w świecie czynów.

Znajdź swoich kopaczy. Bądź im wdzięczny. Dają Ci bardzo dużo – w tym także bezpieczeństwo wejścia w dany temat, ideę czy plan ze świadomością, że zawsze jest ktoś kto zwróci Ci uwagę, gdybyś zbytnio zboczył z trasy.

Nie znaczy to, że możesz zrezygnować z własnej obserwacji swoich czynów i planów i zdrowego dystansu do Ciebie – a jednocześnie dodatkowe istnienie tego systemu daje Ci ogromne bezpieczeństwo wyjścia ponad swoje bariery i jeszcze pełniejszego sięgnięcia po wszystko to, co możesz osiągnąć.