Alfa, Beta, Omega czyli o budowaniu prawdziwego przywódcy

Wiele szkół uwodzenia i rozwoju osobistego mówi o podziale na samce alfa – przywódców i na bety – cala resztę, wzorując to na tradycyjnych podziałach stadnych. Często opisują przy tym alfę jako tego najsilniejszego, najodważniejszego, etc.

Jedną rzeczą, której zapominają dodać, jest fakt, że stanowi to duże uproszczenie.

Jest to uproszczeniem, ponieważ w wypadku bardzo wielu zwierząt, m.in. wilków, które często stawiane są za przykład w tej kwestii, najsilniejszym i najodważniejszym samcem, tym który walczy do samego końca, nie jest samiec alfa. Jest nim samiec beta, prawa ręka, porucznik, ‚wing’ przywódcy. Dopiero za nimi są delty, gammy i inne niższe poziomy w stadzie, aż do omegi.

Przywódca nie ma być niezwykle silny, nie ma być szaleńczo odważny. Te cechy są w jakimś stopniu ważne dla niego, ale są one drugorzędne.

Alfa musi przede wszystkim przewodzić. Kontrolować sytuacje. Jest tym, który musi cały czas mieć głowę na karku, jeśli on spanikuje czy straci trzeźwość myślenia, jest po stadzie. I musi dbać o swoje stado i być za nie odpowiedzialny – bo to właśnie dlatego jest alfa. To on wyznacza zasady i hierarchie i nie potrzebuje do tego aż tak dużo siły, ponieważ faktyczne reguły wprowadza w życie beta, na polecenie alfy.

Poznawszy w życiu nieco osób bawiących się w uwodzenie, zauważyłem u niektórych tendencje do rozwoju właśnie w sposób bliższy becie niż alfie – przy jednoczesnym przekonaniu, ze to właśnie takie zachowanie – chamstwo, brak odpowiedzialności, pusta siła – jest alfa.

Nie jest.

Co więcej jest szkodliwa, ponieważ brakuje jej kierunku, który mógłby nadać faktyczny alfa, faktyczny przywódca.

Oczywiście, pewne kwestie mogą zostać wymuszone, czy to fizycznie czy psychicznie, ale jest to szalenie krótkoterminowe zachowanie. Po prostu, w pewnym momencie dane stado będzie miało dosyć i sama siła bety nie wystarczy – a nie posiada on cech przywódczych alfy, dzięki którym stado podążyłoby za nim. Niezależnie czy mówimy tutaj o grupie ludzi budowanej przez takiego pseudo-alfę czy o grupie kobiet które uwodzi, po prostu w pewnym momencie akcja wywołuje reakcje – i to zwykle dosyć bolesna dla pseudo-przywódcy.

Po co to wszystko pisze? Jako motywację dla Twojej świadomości i podświadomości.

Niezależnie od tego czy już tworzysz z siebie przywódcę w swoim świecie, czy dopiero rozważasz jak stać się takim, ten artykuł ma Cię skłonić do przyjrzenia się ścieżce, którą podążasz i zobaczenia czy budujesz z siebie prawdziwego lidera – czy betę uważającą się za lidera. Oraz odkrycia co możesz zrobić, by skuteczniej osiągnąć swój cel bycia prawdziwym przywódcą ludzi wokół siebie.