Zawodowo

Od ponad siedmiu lat pracuję z ludźmi jako coach i trener. Zaczynałem od dwóch lat pracy za darmo, dla zdobycia doświadczenia. Zdecydowałem się na taki bezpłatny okres nauki, ponieważ zawsze zależało mi na tym, by ludzie którzy mi płacą, dostawali w zamian coś wartościowego i przetestowanego.

Od 2007 roku prowadzę firmę ChangeMakers, w ramach której pracuję z ludźmi indywidualnie, trenuje grupy i występuję jako mówca. Pod marką ChangeMasters od ponad czterech lat organizuje również szkolenia dla ekspertów w dziedzinie osobistej z zachodu.

Moją pierwszą pracą, w wieku 18 lat, był staż w Brytyjskiej organizacji pozarządowej zajmującej się przeciwdziałaniu narkomanii w więzieniach. Zdecydowanie najmłodszy w biurze, mieszkający sam w nowym kraju i wykonujący pracę, która miała bezpośredni wpływ na życie wielu ludzi – ta sytuacja musiała być i była dla mnie bardzo przyśpieszonym kursem dojrzałości i odpowiedzialności.

Z tego okresu pochodzi też moje ulubione wspomnienie z pracy. Dostałem zlecenie, nad którym poprzedni stażysta pracował całe wakacje: cykliczne uaktualnianie jednej z publikacji firmy, zbioru badań w dotyczącej nas dziedzinie. Dwa dni później zgłosiłem mojemu szefowi, Edoadro, że już skończyłem i czy ma dla mnie coś więcej do zrobienia. Jego mina była absolutnie bezcenna.

Z tą firmą i osobami z nią związanymi utrzymywałem współpracę, w różnej formie, przez kolejnych siedem lat, organizując z nimi międzynarodowe konferencje n.t. redukcji szkód od narkotyków w całej Europie. Było to dla mnie bardzo cenne doświadczenie, ale też ciekawy wgląd w to, jak funkcjonują zarówno terapeuci, jak i osoby odpowiedzialne za legislacje w tym zakresie. Miałem również okazję dobrego poznania sposobu funkcjonowania samych osób biorących, ze względu na współudział w takich projektach organizacji zrzeszających osoby przyjmujące narkotyki.

W tym czasie spotkałem się też z narzędziami zmiany osobistej i rozwoju osobistego, takimi jak NLP. Tym, co przekonało mnie do tych metod było poradzenie sobie, przy ich wykorzystaniu, z ostrym lękiem przed psami, fobią która towarzyszyła mi przez wiele lat. Po tym doświadczeniu z ogromną pasją i zaangażowaniem zacząłem zgłębiać tą tematykę. Przez kolejne lata spędziłem setki dni na sali szkoleniowej, przeczytałem dziesiątki podręczników, pracowałem ze specjalistami z kraju i ze świata. Bardzo mocno zagłębiłem się też w „środowisko rozwojowe”, nawiązując w nim liczne znajomości.

Na ten okres przypada także moja kilkuletnia fascynacja ezoteryką, „duchowością” i magią, którymi duża część tego środowiska była wręcz przesiąknięta. Z perspektywy czasu były to bardzo ciekawe lata i niezwykłe doznania. Jednocześnie jednak, patrząc na ten okres widzę jak wiele było w tym myślenia życzeniowego i samooszukiwania. Dziś znany jestem jako głośny przeciwnik mieszania rozwoju osobistego z ezoteryką i czymś, co można by określić jako pop-duchowość (przez analogię do pop-psychologii). Jeśli ktoś czerpie przyjemność z zajmowania się tymi tematami, nie mam zamiaru go za to atakować czy „nawracać” (choć oczywiście bardzo chętnie podejmę dyskusję w tym zakresie). Natomiast nie zgadzam się na nazywanie tego rozwojem i mieszanie tych rzeczy z rozwojem osobistym i zmianą osobistą.

Po latach bezrefleksyjnego zachwytu rozwojem osobistym dziś dostrzegam również ciemną stronę tej branży. Otwarcie o niej mówię, co zyskało mi niechęć wielu osób, ale również wsparcie wielu innych. Widzę ogromne możliwości i potencjał poprawy świata, jaki leży w tych narzędziach. Dlatego wręcz boli mnie ogromna ilość syfu, żerowania na ludzkich słabościach i pragnieniach, a niekiedy wręcz desperacji, jaka potrafi się przejawiać w tematyce rozwoju osobistego. Jeśli zdarzyło Ci się mieć problem z tą „ciemną stroną rozwoju” – napisz do mnie, postaram się, w miarę swoich możliwości, wskazać na możliwości pomocy lub zmiany.

Moje pierwsze doświadczenia ze szkoleniami rozwojowymi wywodziły się z NLP. Dlatego uznałem typowy dla NLP styl prowadzenia, bliższy przemówieniom niż szkoleniom, za słuszny i pożądany. Dopiero po kilku latach, wraz ze zdobywanym doświadczeniem i wiedzą, zrozumiałem liczne ograniczenia tego stylu i że nie ma on tak naprawdę wiele wspólnego z treningiem. To świetne show i coś bardzo wartościowego przy przemówieniach, natomiast realny trening wymaga zdecydowanie innego zestawu umiejętności, przy których te typowo nlpowskie mogą stanowić co najwyżej wisienkę na torcie. Ta perspektywa doprowadziła do znaczących zmian w tym, jak prowadzę swoje szkolenia – oraz wyraźnego wzrostu ich skuteczności dla uczestników.

Przed laty startowałem z dość uproszczonego i czarno-białego modelu świata i ludzkiej psychiki. Dziś widzę już,że wszystko jest dużo bardziej zróżnicowane, niż jest to zwykle przedstawiane w materiałach związanych z rozwojem. A jednocześnie, łącząc lata praktyki z najbardziej aktualną wiedzą z neurologii, psychologii i nauk społecznych, wiem też, że wiele problemów da się rozwiązać zdecydowanie szybciej i łatwiej, niż się powszechnie uważa – równie w środowiskach osób pracujących z psychiką ludzką.

Jako coach i trener „od zawsze” skupiałem się przede wszystkim na efektach. Choć przyznaję, że wielu starszych i bardziej doświadczonych kolegów po fachu zwracało mi uwagę również na aspekt marketingowy w tym zakresie, to jednak wciąż właśnie wyniki pozostają dla mnie najważniejsze.

Największy wpływ na mój styl pracy jako coacha mieli Andrew Austin, Andrzej Setman, Irvin Yalom oraz Jorge Bucay. Nurty, które najsilniej kształtowały mnie zawodowo to Beyond NLP, IEMT, Dynamic Mindscapes oraz Gestalt.

Różni klienci bardzo różnie określali mój styl pracy i jest to celowe – dla każdego z nich staram się być takim coachem, jakiego potrzebuje do jak najpełniejszej zmiany.

Pracuję również przez Skype, choć taka praca wymaga zwykle więcej czasu i nie nadaje się do każdego możliwego problemu.

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej n.t. metod, przy użyciu których pracuję, zapraszam TUTAJ.

Jeśli chcesz poznać listę szkoleń, które odbyłem, możesz to zrobić TUTAJ.