Osobiście

Mieszkam na Warszawskim Żoliborzu, w okolicy ślicznego parku, który lubię odwiedzać.

Mam dwa koty, Gwiazdę i Lunę. Właściwie, jak wie każdy kociarz, to nie tyle ja mam koty, co koty mają mnie.

Od czterech lat jestem w szczęśliwym związku, w czym niewątpliwie pomaga fakt, że moja partnerka jest inteligentniejsza ode mnie.

Jestem jednym z tych osób, którzy wolą mówić o ideach czy o faktach, niż o ludziach, włączając w to mówienie o samym sobie. Nie lubię również pisać o sobie, dlatego ten artykuł idzie mi jak po grudzie.

Dużo czytam, bardzo lubię fantastykę i SF, jak również, dla równowagi, biografie, zwłaszcza z okresu XV-XIX wiek. Uwielbiam Roberta Heinleina (zwłaszcza „Obcy w obcym kraju” i „Time Enough for Love”), „Pieśń Ognia i Lodu” George’a Martina i cykl o Dorsajach Gordona Dicksona.

Mój ulubiony program to „Penn & Teller Bullshit!”, a ulubione seriale to „Big Bang Theory”, „Babylon 5” i „Dollhouse”. Film nr 1 to „The Man from Earth”. Ze smutkiem odkrywam, że z roku na rok producenci tworzą coraz mniej ciekawych filmów (ale za to coraz więcej ciekawych seriali).

Uwielbiam musicale, rzeczą, której najbardziej żałuję jest fakt, że nie wybrałem się na polską wersję Tańca Wampirów. Utwór „Czerwone Trzewiki” z tego przedstawienia to dla mnie absolutne mistrzostwo.

Lubię gotować, choć moje dania są często dość eklektyczne, tworzone na zasadzie „ciekawe co się stanie, jak dodam jeszcze tą i tą przyprawę do sosu, który tworzę?” Czasem wychodzą z tego pyszności, niekiedy potworki.

Jestem graczem – zarówno w gry komputerowe, jak i planszowe, mam też za sobą nieco doświadczeń w grach RPG. Do dziś na mojej półce stoi podręcznik do Nobilis, który uważam za prawdziwą esencję ludzkiej fantazji i kreatywności. Moją ulubioną planszówką jest Cytadela, jeśli chodzi o komputerowe, trudno mi wskazać jakąś ulubioną grę. Gry komputerowe są dla mnie raczej jak powieści, coś czego doświadczam przez jakiś czas, a potem po prostu zostawiam za sobą.

Moje najwspanialsze wspomnienia, to:

– wieczór spędzony z przyjaciółmi z firmy w Budapeszcie w 2005 roku. Oprócz mnie i jeszcze jednej osoby średnia wieku przy naszym stole wynosiła ok. 50 lat. Wcześniej i później byłem na bardzo różnych imprezach, także w towarzystwie osób niezwykle wręcz imprezowych. Ale żadna z nich nawet nie zbliżyła się do czystej radości życia, jaka przesycała ten wieczór i to towarzystwo.

– Landmark Tower w Yokohamie, Japonii. Najwyższy budynek w kraju, taras widokowy na 69 piętrze. Razem z partnerką, oglądając przepiękną nocną panoramę przystani, smakujemy drinki zrobione wg autorskich przepisów lokalu.

– wspomniane w części „Zawodowo” ulubione wspomnienie z pracy.

Moje najgorsze wspomnienie to prawdopodobnie samotna wędrówka po północnych Węgrzech w 2005 roku. Ja nie znałem węgierskiego ani rosyjskiego, Węgrzy nie znali polskiego, a przy tym wszystkim miałem wtedy dość kiepskie kompetencje społeczne i trudno było mi poznawać nowych ludzi. W efekcie miałem okazję bardzo bezpośrednio przekonać się jak bardzo samotnym można być wśród całego tłumu ludzi.

Filozofią, która najsilniej wpłynęła na mój światopogląd jest Sufizm w formie przedstawianej przez Idries Shaha, skupiony na obserwacji siebie i procesów, które zachodzą wewnątrz ludzi i grup.

Moje największe wady, we własnej ocenie, to upór i nadmierne zamiłowanie do dyskusji. Największe zalety to również upór i ciekawość.

Moi idole to m.in. Richard Feynman (fizyk), Groucho Marx (komik), Gordon Ramsey (kucharz), Joss Whedon (reżyser) i Talleyrand (dyplomata).